“Rzeczpospolita”: decyzja o dymisji Michała Borowskiego, szefa Narodowego Centrum Sportu może zostać ogłoszona już niedługo. W ubiegły piątek gazeta ujawniła, że dymisja może zostać ogłoszona już 8 sierpnia.
Gazeta dotarła też do pism ambasady Szwecji do stołecznego Ratusza. Mają one świadczyć o tym, że obecny szef NCS zataił informacje o udziałach w szwedzkich spółkach w oświadczeniach majątkowych.
Ponadto “Rzeczpospolita” ujawniła, że nazwisko Borowskiego pojawia się w zeznaniach Tadeusza M., byłego współpracownika byłego Ministra Sportu Tomasza Lipca oskarzonego o korupcję. To na podstawie zeznań M. prokuratura aresztowała Lipca – przypomina gazeta. Michał Borowski miał być – zdaniem M. – związany z konkurencyjną grupą, która miała opracować mechanizm wyprowadzenia pieniędzy z NCS. M. zeznawał, że gdy na początku planował wyprowadzenie pieniędzy – 10 milionów złotych – to zorientował się, że “Borowski stwarza problemy”. Taką informację przekazał M. Lipcowi.
Z tego powodu odbyła się cała seria spotkań interwencyjnych – ujawnia gazeta. W efekcie grupa, według relacji M. przegrała.
Szef Narodowego Centrum Sportu nic nie wie o swojej dymisji
Michał Borowski zapewnia natomiast, że stawiane mu zarzuty są nieprawdziwe i zapowiada pozwy wobec gazet.
Prezes Narodowego Centrum Sportu, spółki budującej w Warszawie stadion, powiedział w TOK FM, że prawie codziennie rozmawia z ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim, ostatni raz wczoraj wieczorem. Pytany czy wie, jaką decyzję w jego sprawie podejmie Drzewiecki, Borowski odpowiedział, że “nie ma zielonego pojęcia”.
Szef NCS zapewnił, że nieprawdziwe są stawiane mu przez prasę zarzuty. Jego zdaniem piszą o nim przede wszystkim “Rzeczpospolita”, “Newsweek” i “Dziennik”. Jak powiedział, “Rzeczpospolita” pisze o nim w ramach ataków na rząd, z kolei teksty w dwóch pozostałych tytułach świadczą, jego zdaniem, że jest “mobbingowany” przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz- Waltz od chwili, gdy przestał pracować w mieście. Pytany czy ataki na niego są inspirowane, odpowiedział, że to za mało powiedziane, “miasto włączyło się aktywnie”.
- Ja ponad rok temu przestałem pracować w mieście, dlaczego miasto Warszawa zajmuje się akcją detektywistyczną? – pytał Borowski, b. naczelny architekt Warszawy.
- Wydaje mi się, że ma to związek z tym faktem, że cały szereg sukcesów obecnie prezydenta Warszawy polega na kontynuowaniu projektów warszawskich rozpoczętych przeze mnie i moich kolegów. Takim przykładem jest Krakowskie Przedmieście – powiedział.
Pytany o doniesienia prasowe o tym, że w czasie pracy dla miasta zasiadał we władzach spółek szwedzkich, powiedział, że to były wyłącznie doniesienia o tym, że był zarejestrowany jako członek zarządu. – A to nie jest tożsame z tym, że ja tym członkiem byłem – podkreślił.
Zapewnił, że tuż po tym, jak zaczął pracę w ratuszu wystosował pisma, w których poprosił o wykreślenie z władz spółek. Dodał, że kilka tygodni, miesięcy później składane były wnioski o wykreślenie go z rejestru. Zapewnił, że od sierpnia 2003 roku nie zasiadał we władzach żadnej spółki. Podkreślił, że “komplet wyjaśnień wraz z materiałem dowodowym” otrzymał minister sportu Mirosław Drzewiecki i CBA.
Borowski powiedział, że są przygotowywane pozwy wobec “Rzeczpospolitej”, “Dziennika” i “Newsweeka”.[gazeta.pl]
0 odpowiedzi jak dotąd ↓
Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.