- Jelena Isinbajewa też się myli. Niedawno w Sztokholmie skoczyła 4,85 m. Wyżej nie dała rady. Gdzieś tam cień szansy jest… Ale nie nastawiam się na konkretny cel. Nikomu nie będę obiecywać, że jadę na igrzyska, by przyczaić się na Jelenę. Jadę tam po to, by zrealizować samą siebie – mówi nasza tyczkarka Monika Pyrek.
- Co mogę osiągnąć w Pekinie? Będę walczyć o medal, to jasne – dodaje.
- Dlaczego akurat start na igrzyskach jest tak stresujący? Bo jest świadomość, że to najważniejsze zawody świata, że to finał olimpijski. Ja i tak staram się sobie wmówić, że to normalne zawody. Byłam już w dwóch finałach olimpijskich. Za pierwszym razem, w Sydney, nie miałam w ogóle świadomości, co to za zawody. Młoda byłam, nie za bardzo wiedziałam, czy to moja droga życiowa, czy tylko przygoda. W Atenach było to czwarte miejsce i dramat. Wtedy jechałam na igrzyska z szóstym czy siódmym wynikiem na świecie. Teraz mam czwarty, ale jest więcej zawodniczek, które mogą tyle skoczyć. Jak mówiłam – przeżyłam już swoją tragedię olimpijską i nie chcę tego znowu przeżywać. Chcę, żeby skakanie sprawiało mi przyjemność. Teraz może mi być trudniej tylko dlatego, że to mogą być moje ostatnie igrzyska, ostatnia szansa – zakończyła Monika Pyrek. Więcej w “Dzienniku”[onet.pl]
Kategorie: Igrzyska Olimpijskie · sport
Otagowane: io, pyrek
W GP Węgier BMW Sauber poniósł klęskę. Gdyby nie awaria Felipe Massy, to Robert Kubica ukończyłby wyścig bez punktu. Polak ostatnio sceptycznie ocenia swoje szanse. – Żeby walczyć o mistrzostwo świata, trzeba być szybkim, a ostatnio nie jest z tym u nas najlepiej – powiedział po GP Węgier.
Prawda jest może brutalna, ale szef McLarena Ron Dennis miał rację, mówiąc, że w miarę rozwoju sezonu BMW Sauber zostanie w tyle za swoimi bardziej doświadczonymi rywalami. Szef BMW Sauber Mario Theissen może jednak postępuje słusznie, chcąc uniknąć sytuacji w jakiej dwa lata temu znalazło się Renault, które w 2006 roku skutecznie walczyło z Ferrari, ale słono zapłacili za to w kolejnym sezonie.
Jeżeli BMW chce walczyć z rywalami o mistrzostwo w 2009 roku, to może warto poświęcić obecny sezon? W F1 wielkie znaczenie ma także doświadczenia, a to także leży po stronie rywali teamu Roberta Kubicy. Ferrari i McLaren już wiedzą w jaki sposób osiąga się w tym sporcie sukces. BMW Sauber musi się dopiero tego uczyć.
Więcej w “Sporcie”[onet.pl]
Kategorie: Zagranica · sport
Otagowane: bmw, gp, kubica, sauber, węgry
Jak ustalił serwis internetowy tvp.info, znany dotąd z zamiłowania do psów Donald Tusk kazał odłowić i wyleczyć wałęsającego się po Kancelarii Prezesa Rady Ministrów kota, a organizacji, która mu w tym pomogła, przyznał w nagrodę dotację.
Dzikiego i wyraźnie chorego kota w Kancelarii Premiera znaleźli współpracownicy Donalda Tuska. Kot został odwieziony do siedziby Straży dla Zwierząt, gdzie przez dwa tygodnie poddawano zwierzaka leczeniu – informuje serwis tvp.info.
Przy okazji pobytu na terenie KPRM funkcjonariusze Straży dla Zwierząt poprosili Kancelarię Premiera o wsparcie finansowe ich organizacji. – Na początku czerwca otrzymaliśmy pismo, w którym poinformowano nas, że premier Tusk zdecydował się wesprzeć naszą działalność – mówi Zbigniew Gruda, rzecznik Straży Dla Zwierząt. I zapewnia, że dzięki pieniądzom udało się już kupić nowe kontenery do przewozu zwierząt. [onet.pl]
Kategorie: Bezpieczeństwo · Polityka
Otagowane: kancelaria, kot, tusk
Dwaj japońscy dziennikarze zostali zatrzymani i pobici przez chińską policję w Sinkiangu – podały media tokijskie.
Dziennikarze, reprezentujący dziennik Chunichi Shimbun i stację Nippon Television Network Corp., odnieśli lekkie obrażenia.
Japończycy przyjechali do Kaszgaru wieczorem w poniedziałek by zebrać informacje na temat ataku, do jakiego doszło kilka godzin wcześniej w tym mieście. Jak podawała oficjalna agencja Xinhua, co najmniej 16 żołnierzy chińskich służb ochrony pogranicza zginęło a 16 zostało poważnie rannych gdy dwaj Ujgurzy wjechali ciężarówką na teren posterunku sił ochrony pogranicza, a następnie obrzucili granatami znajdujących się tam żołnierzy. Później napastnicy zaatakowali żołnierzy nożami. Obu aresztowano. Agencja Xinhua zasugerowała, iż akcja była wyrazem “terrorystycznego spisku”.
W Sinkiangu – od 1955 roku Regionie Autonomicznym Sinkiang-Ujgur – żyje około 8 mln Ujgurów. Ta wyznająca islam mniejszość domaga się większej autonomii dla regionu.
Od początku roku zatrzymano tu ponad 80 Ujgurów podejrzanych o planowanie zamachów w czasie igrzysk olimpijskich w Pekinie.
Kategorie: Bezpieczeństwo · Polityka · Zagranica
Otagowane: chiny, japonia, komunizm
Jedna osoba zginęła, 17 zostało rannych – to tragiczny bilans nawałnic, które przeszły wczoraj nad Polską. Porywisty wiatr towarzyszący burzom powalał drzewa, zerwane zostały linie energetyczne, uszkodzone auta i dachy.
- Najtrudniejsza sytuacja była w woj. mazowieckim. Pod Legionowem drzewo runęło na trzy samochody, zginęła 15-latka. Na Mazowszu strażacy interweniowali w sumie prawie 700 razy (w całym kraju 2100), w samej Warszawie 135 razy – powiedział rzecznik komendanta głównego PSP Paweł Frątczak.
Jak dodał, w całej Polsce uszkodzonych zostało w sumie ok. 100 dachów i kilkadziesiąt samochodów. Powalone drzewa blokowały drogi i szlaki kolejowe. Na Mazowszu wiatr zerwał 85 linii energetycznych.
Burze przeszły także m.in. nad woj. śląskim, dolnośląskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim.[onet.pl]
Kategorie: Bezpieczeństwo
Otagowane: burza, dolnośląśkie, wielkopolskie, zachodniopomorskie, śląskie, śmierć
“Gazeta Wyborcza”: rzeczy z paczek, pieniądze z listów znikają na poczcie jak kamfora. Często giną całe przesyłki – oficjalnie w 2007 r. Poczta zagubiła ich 200 tys. Ale wielu zaginięć klienci w ogóle nie zgłaszają. Interweniuje już Urząd Komunikacji Elektronicznej.
Pani Joannie Gęsickiej, która prowadzi w Warszawie internetowy sklep z przedmiotami do dekoracji wnętrz, pierwsza paczka zginęła na poczcie rok temu. Klientka się wściekła, że serwetki nie doszły. Gęsicka wysłała je drugi raz. Bezskutecznie. – Od początku roku jest fatalnie – narzeka. – Nie ma tygodnia, aby choć jedna rzecz mi nie zginęła – mówi gazecie.
Na forach internetowych klienci Poczty skarżą się, że z paczek czy listów – zwłaszcza nadawanych z zagranicy – notorycznie wyjmowane są rzeczy: jedna ginie, trzy zostają. Z listów znikają pieniądze wysyłane przez emigrantów do kraju – obrazuje sytuację “GW”. O tym, że Poczta ma poważne problemy z pilnowaniem mienia swoich klientów, przekonany jest Urząd Komunikacji Elektronicznej. Kilka dni temu przekazał operatorowi raport w tej sprawie.
Z informacji uzyskanych przez gazetę wynika, że UKE żąda od Poczty, aby zatrudniała ludzi, którzy “potrafią pracować z powierzonym mieniem” (innymi słowy takich, którzy nie kradną). Domaga się wprowadzenia wyrywkowej kontroli szafek odzieżowych i śniadaniowych pracowników. Chce, by Poczta robiła doraźne kontrole osobiste pracowników, gdy ci opuszczają teren, na którym przeładowuje się paczki. UKE domaga się też, by w pocztowych magazynach było po prostu widniej.
Poczta raportu na razie nie chce komentować. Rzecznik Zbigniew Baranowski podkreśla za to, że wobec złapanych złodziei wyciągane są surowe konsekwencje. Z powodu kradzieży Poczta dyscyplinarnie wyrzuciła z pracy dwa lata temu ponad 200, a w ubiegłym roku ponad 100 osób. Złapanych złodziei jest mniej, bo jak twierdzi rzecznik, w Poczcie powstała specjalna komórka do zwalczania nadużyć.
Oficjalnie Poczta przyznaje, że w ubiegłym roku “zaginęło” jej ponad 200 tys. przesyłek. To 0,3 proc. wszystkich zrealizowanych przez operatora usług powszechnych. Ale – jak zauważa “GW” – prawdziwa skala problemu może być kilkakrotnie, a nawet kilkunastokrotnie większa.
Klienci często nie zgłaszają zaginięcia przesyłki. Na dodatek zdecydowanej większości (ponad 80 proc.) reklamacji składanych przez klientów przedsiębiorstwo nie uwzględnia. Reklamować można bowiem tylko przesyłki rejestrowane, czyli: listy polecone, paczki i przekazy pocztowe.
Więcej szczegółów w publikacji na łamach “Gazety Wyborczej”.[onet.pl]
Kategorie: Uncategorized
Otagowane: poczta, polska
Liczba 120 tys. żołnierzy w armii odpowiada aktualnym potrzebom obronnym Polski – uważa minister obrony narodowej Bogdan Klich.
Szef MON powiedział w radiowych “Sygnałach Dnia”, że obecnie na terenie kraju w koszarach przebywa około 125 tys. żołnierzy. – Program profesjonalizacji, który dziś zostanie przyjęty przez rząd przewiduje, że do 120 tysięcy żołnierzy winniśmy mieć na koniec 2010 rok – powiedział Klich.
W ocenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, polska armia powinna liczyć co najmniej 150 tysięcy żołnierzy. – Zdaję sobie sprawę, że skłonność do profesjonalizacji armii jest w całej Europie i tutaj pewnie tego nie unikniemy – powiedział wcześniej prezydent w wywiadzie dla porannych “Sygnałów Dnia”. – Bardzo mnie cieszy, że pan prezydent (…) opowiada się za armią w pełni uzawodowioną, aczkolwiek wielokrotnie mówił o tym, że widziałby tę armię w pełni zawodową nieco później. Myśmy postanowili zdecydowanie przyspieszyć tempo profesjonalizacji i to jest pierwsza rozbieżność z panem prezydentem – powiedział Klich.
Jak dodał, druga rozbieżność dotyczy liczebności sił zbrojnych. – Trudno wyobrazić sobie, żeby armię jeszcze powiększać – powiedział szef MON.
W tej chwili poziom profesjonalizacji polskiej armii wynosi 64 proc.; od 1 stycznia 2010 roku armia będzie w pełni uzawodowiona – powiedział Klich.
- Jestem zdecydowanym przeciwnikiem dalszego odchudzania sił zbrojnych. Nie wyobrażam sobie na przykład armii 80-tysięcznej tak jak niektórzy chcieliby to widzieć. Uważam, że 120 tysięcy żołnierzy wystarczy i nie powinniśmy schodzić poniżej tego poziomu – powiedział minister.
Zgodnie z zapowiedziami rządu od 2010 roku polskie wojsko ma się składać z samych zawodowców. Ostatni pobór jest planowany na grudzień bieżącego roku, tak by ci żołnierze skończyli służbę we wrześniu 2009. Pod koniec maja minister obrony Bogdan Klich zapowiedział przedstawienie sześciu ustaw związanych z profesjonalizacją. W Sejmie znajduje się projekt nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony.
Armia ma liczyć ok. 150 tys. stanowisk, w tym ok. 120 tys. w służbie czynnej i 30 tys. w narodowych siłach rezerwy. W związku z reorganizacją MON zapowiada zmiany w strukturze garnizonów. Ze 126 garnizonów w ciągu kilku lat ma zostać 112, trzy są przewidziane do likwidacji – z tego jeden jeszcze w tym roku. Do 2018 roku 20 garnizonów ma zostać połączonych w dziewięć większych.[onet.pl]
Kategorie: Bezpieczeństwo
Otagowane: armia, klich, wojsko, zawodowa
“Polska The Times”: makabryczne zdjęcia przedstawiające ciała cywilów i żołnierzy, oderwane kończyny i zakrwawione szczątki – w ten sposób portal koledzyzwojska.pl pokazuje jak wygląda prawdziwa wojna w Afganistanie i Iraku. Według redaktorów strony, to próba pokazania na co naraża się polski żołnierz wyjeżdżający na misję. To również reakcja na oskarżenie żołnierzy o zbrodnię w Nangar Khel – pisze dziennik.
Twórcy strony i szokującej galerii chcieli pokazać jak ciężka jest praca żołnierza i przez to zbudować dla niej więcej szacunku – czytamy w “Polsce”. Gazeta publikuje jednak opinie medioznawcy z UW, według którego takie działanie jest niedopuszczalne, gdyż nie ma żadnego celu – nie wskazuje oprawcy, nie porusza sumienia.
Zdjęcia pochodzą od polskich żołnierzy z Iraku i Afganistanu. Nie wiadomo kim są ofiary na nich przedstawione i z czyich rąk (kul) zginęły. “Polska” zastanawia się czy prawdziwy jest obraz wojny, taki jak przedstawiają fachowcy od propagandy, czy jednak ten ze zdjęć. Niewykluczone, że żołnierze bronią swoich kolegów od sprawy Nangar Khel i chcą pokazać, że oskarżenia wobec nich nie mają sensu, bo wojna zawsze jest niesie ofiary.
REKLAMA Czytaj dalej
Co na to prawo? “Polska” przypomina, że Konwencja Genewska nakazuje szacunek poległym. Jest to jednak ogólnik z którego trudno wyprowadzić zakaz dla publikowania krwawych zdjęć. Wszystko zależy wrażliwości, kultury i etyki autorów i wydawców. Zbigniew Górniak, redaktor naczelny portalu, mówi w “Polsce”, że opublikował zdjęcia, chociaż się wahał, by pokazać jak okrutna bywa służba wojskowa, a sama wojna jest daleka od demokracji o którą walczy. Z kolei Artur Goławski z “Polski Zbrojnej” uważa, że to wręcz nekrofilia i takich zdjęć nigdy nie powinno się publikować.
Więcej w dzisiejszym wydaniu dziennika “Polska The Times”[onet.pl]
Kategorie: Bezpieczeństwo · Zagranica
Otagowane: irak, wojna, wojsko, żołnierze
Marsjański lądownik NASA Phoenix odkrył w glebie w pobliżu północnego bieguna Marsa toksyczną substancję, zmniejszając tym samym nadzieje, na znalezienie jakichkolwiek form życia na Czerwonej Planecie. Substancja ta to nadchloran, utleniacz powszechnie wykorzystywany w produkcji paliwa rakietowego. Zaskoczeni odkryciem naukowcy przeprowadzają dodatkowe testy, by sprawdzić, czy nadchloran nie trafił na Marsa z Ziemi. – Nie zakończyliśmy jeszcze testów pobranych próbek gleby, a już uzyskaliśmy bardzo interesujące wyniki – napisał w wydanym oświadczeniu Peter Smith, koordynator projektu.
- Wstępne odczyty ze znajdującego się na pokładzie Phoenixa urządzenia MECA (Microscopy, Electrochemistry and Conductivity Analyzer), służącego do analizy fizyko-chemicznych własności gruntu sugerowały, że marsjański grunt “jest bardzo zbliżony do tego, jaki mamy na ziemi” – powiedział Smith. – Jednak dalsze analizy ujawniły zupełnie niespotykane na ziemi właściwości chemiczne gruntu – mówił Smith. Na dziś zespół Phoenixa zaplanował specjalną telekonferencję by omówić najnowsze odkrycia.
“Utleniacze” w marsjańskiej glebie odkryto już wcześniej – w miejscach lądowania sond Wiking 1 i Wiking 2 w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Większość naukowców uznała wówczas, że w związku z tym na Marsie nie ma raczej warunków do podtrzymania jakichkolwiek form życia organicznego. Nadzieja pojawiła się, gdy w 2001 roku dane przesłane z północnego bieguna Marsa przez sondę Mars Odyssey wskazały na obecność w tym regionie ogromnych czap lodowych w postaci zmarzliny na powierzchni, lub tuż pod powierzchnią Czerwonej Planety. Od kiedy na północnym biegunie Marsa wylądował w maju Phoenix trwa zbieranie i analiza próbek gleby w poszukiwaniu organicznych składników, które sugerowałyby, że na Czerwonej Planecie mogą, lub też mogły istnieć warunki do rozwoju form życia.
Najnowsze odkrycie poddaje jednak w poważną wątpliwość istnienie życia na Marsie. Naukowcy nie wykluczają jednak, że kiedyś istniało. Sugerują też, że nadal może być obecne, jednak w znacznie głębszych warstwach wodonośnych.
Znajdujące się na pokładzie Phoenixa urządzenie do analizy fizyko-chemicznych własności gruntu zostało zaprojektowane do przeprowadzenia czterech głównych testów marsjańskiej gleby, w tym sprawdzenia jej kwasowości, oraz obecności rozmaitych składników, minerałów i soli. Wyniki pierwszych testów marsjańskiej gleby nie wykazały obecności nadchloranu. Naukowcy prowadzą dalsze badania, w tym także przy użyciu TEGA (Thermal Evolved Gas Analyzer), innego urządzenia znajdującego się na pokładzie lądownika, służącego do analizy gazów uwalniających się z podgrzewanych próbek gruntu. Jest ono w stanie wykryć obecność nadchloranu, jednak na razie go nie zarejestrowało.
W ubiegłym tygodniu NASA podjęła decyzję o przedłużeniu misji Phoenixa do końca września. Jeśli wszystko będzie funkcjonować bez zarzutu, misję będzie można przedłużyć jeszcze bardziej, ale najdalej do listopada, wtedy bowiem na Marsie rozpoczyna się ostra zima, i dalsze badania prowadzone przez lądownik będą niemożliwe.
Tłumaczenie Onet.pl
Kategorie: Polityka · Zagranica
Otagowane: kosmos, mars, woda, życie
Rozpędzone auto wjechało w grupę pielgrzymów w Stężycy na Lubelszczyźnie. Dwie osoby zostały ranne, na szczęście ich życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo – poinformowało radio RMF FM. Kierowca samochodu był trzeźwy.
Do wypadku doszło około godz. 6. Kilkudziesięcioosobowa grupa maszerowała w kierunku Dęblina, gdzie miała połączyć z innymi pielgrzymami. Na wysokości jednostki wojskowej jadący polonezem mężczyzna wjechał w tłum.
Poszkodowane zostały dwie 19-latki, na szczęście nie odniosły poważnych obrażeń. Na wszelki wypadek odwieziono je jednak do szpitala – podało radio RMF FM.
Sprawcą wypadku jest maszynista, który śpieszył się do pracy. Był trzeźwy. Na miejscu policjanci przesłuchują świadków.[onet.pl]
Kategorie: Bezpieczeństwo
Otagowane: pielgrzymka, wypadek